Forum FORUM WĘDKARZY WYCZYNOWYCH Strona Główna FORUM WĘDKARZY WYCZYNOWYCH
NAJWIĘKSZE W POLSCE KOMPENDIUM WIEDZY O WĘDKARSTWIE WYCZYNOWYM!
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Odleglosciowka przelotowa
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum FORUM WĘDKARZY WYCZYNOWYCH Strona Główna -> METODA i TAKTYKA
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Krzysztof




Dołączył: 20 Kwi 2007
Posty: 2973
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto 20:29, 20 Kwi 2010    Temat postu: Odleglosciowka przelotowa

Tu można podyskutować na temat:

http://www.wyczyn.fora.pl/wywiady-i-porady,50/odleglosciowka-przelotowa,13857.html


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
karols




Dołączył: 02 Sty 2007
Posty: 160
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Pon 10:07, 10 Maj 2010    Temat postu:

W tym sezonie stawiam pierwsze kroki w tej metodzie. Co do skuteczności nie bede się rozpisywał, bo złowiłem tylko kilka ryb. Myślę jednak, że to przez zły dobór łowisk i nęcenia...
Do rzeczy. Na przelot łowi mi sie zdecydowanie bardziej komfortowo niż na stałe. Lepiej i celniej się rzuca. Kiedy mam z 3 metry żyłki między szczytówką a spławkiem to rzut jest płynniejszy i celniejszy. Przy spławiku mocowanym na stałe i głębokości ok 3 metry rzuty były bardziej nerwowe i niecelne. Odległość rzutu przy tej samej wyporności spławika jest porównywalna, choć z tego co wyczytałem mocowany na stałe powinien latać znacznie dalej. Dodam, że sam rzut znacznie lepiej mi wychodzi kiedy zestaw bujam dość mocno przed siebie, płynnym ruchem przenoszę do tyłu nad głową, zamiast jak chyba w tej metodzie powinno się zatoczyć nim półkole.
Licząc na jakąś dyskusję postawię kilka pytań jakie pojawiły się u mnie to tych kilku pierwszych próbach.
1. Jakiej użyć żyłki? Ostatnio łowiłem na 5 gram, ok 25 obrotów korbką od brzegu. 0,16 raczej nie skracało rzutu, splątania miałem jakies sporadyczne.
2. Jak gruntować? Bolonką, gruntomierzem na haczyku, czy zestawem (głównym obciążeniem)
3. Jak zaznaczać odległość łowienia? Ja rzucałem do klipsa i potem 4 obroty korbką żeby zatopić żyłkę, ale mam wątpliwości czy to wystarczająco precyzyjne rozwiązanie. Zastosować dodatkowo marker, czy przesadzam?
4. No i najważniejsze. Jakie wędki polecacie? Wydaje mi się że znacznie lepiej by się rzucało gdyby po odrzuceniu zestawu do tyłu na wędce dokładnie byłoby czuć zestaw. Lepsza była by wtedy kontrola nad zestawem - większy zasięg i lepsza precyzja. Jaki polecacie kijaszek do łowienia powiedzmy 30 metrów od brzegu na ok 10 gr zestawy?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Krzysztof




Dołączył: 20 Kwi 2007
Posty: 2973
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon 17:11, 10 Maj 2010    Temat postu:

Cytat:
karols napisał:
W tym sezonie stawiam pierwsze kroki w tej metodzie. Co do skuteczności nie bede się rozpisywał, bo złowiłem tylko kilka ryb. Myślę jednak, że to przez zły dobór łowisk i nęcenia...
Do rzeczy. Na przelot łowi mi sie zdecydowanie bardziej komfortowo niż na stałe. Lepiej i celniej się rzuca. Kiedy mam z 3 metry żyłki między szczytówką a spławkiem to rzut jest płynniejszy i celniejszy. Przy spławiku mocowanym na stałe i głębokości ok 3 metry rzuty były bardziej nerwowe i niecelne. Odległość rzutu przy tej samej wyporności spławika jest porównywalna, choć z tego co wyczytałem mocowany na stałe powinien latać znacznie dalej. Dodam, że sam rzut znacznie lepiej mi wychodzi kiedy zestaw bujam dość mocno przed siebie, płynnym ruchem przenoszę do tyłu nad głową, zamiast jak chyba w tej metodzie powinno się zatoczyć nim półkole.


Może spróbuj zamontować cięższy spławik. To na pewno zapobiegnie szarpanych rzutów i poprawi celność i płynność rzutów. Najczęściej mamy problemy przy rzutach, gdyż za lekkim zestawem staramy się za daleko rzucać.


Cytat:
Licząc na jakąś dyskusję postawię kilka pytań jakie pojawiły się u mnie to tych kilku pierwszych próbach.
1. Jakiej użyć żyłki? Ostatnio łowiłem na 5 gram, ok 25 obrotów korbką od brzegu. 0,16 raczej nie skracało rzutu, splątania miałem jakies sporadyczne.
2. Jak gruntować? Bolonką, gruntomierzem na haczyku, czy zestawem (głównym obciążeniem)
3. Jak zaznaczać odległość łowienia? Ja rzucałem do klipsa i potem 4 obroty korbką żeby zatopić żyłkę, ale mam wątpliwości czy to wystarczająco precyzyjne rozwiązanie. Zastosować dodatkowo marker, czy przesadzam?
4. No i najważniejsze. Jakie wędki polecacie? Wydaje mi się że znacznie lepiej by się rzucało gdyby po odrzuceniu zestawu do tyłu na wędce dokładnie byłoby czuć zestaw. Lepsza była by wtedy kontrola nad zestawem - większy zasięg i lepsza precyzja. Jaki polecacie kijaszek do łowienia powiedzmy 30 metrów od brzegu na ok 10 gr zestawy?


Ad1. Ja łowię ostatnio zestawami 10 i 14 gram i używam żyłki 0,18. Nie łowię na jakichś ekstremalnych odległościach więc nie mam problemów z rzutami.

Ad2. Ja gruntuję obciążeniem które ściągam całe w pobliże krętlika dodając do gruntowania dodatkowo jedną śrucinę AA.

Ad3. Odległość łowienia oznaczam na żyłce markerem tak jak przy klasycznej odległościówce.

Ad4. Mam kilka odległościówek ale zdecydowanie najlepiej łowi mi się starą MAX MATCH Mikado dlatego bo jest najmiększa. I chyba takich powinno się używać - na miękkiej wędce "czuć" ten zestaw przy rzutach. A jak "czujemy blusa" to wszystko wychodzi i nie ma splątań ani innych niespodzianek Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Longwa




Dołączył: 28 Wrz 2010
Posty: 13
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Pon 11:22, 04 Paź 2010    Temat postu:

Witam serdecznie i mam kilka spostrzeżeń odnośnie wędki do odległościówki .Otóż w moim przypadku i to jest moje zdanie wędka do tej metody powinna być o akcji szczytowej ponieważ szybciej będzie się zacinać taką wędką po prostu jest szybsza co jak wiadomo przy dość dużej odległości od spławika ma wielkie znaczenie a dodając jeszcze rozciągliwość żyłki która amortyzuje moment zacięcia,nie musimy się obawiać o zerwanie ryby.
Najlepszym rozwiązaniem była by wędka o akcji semiparabolicznej czyli przy zarzucaniu akcja szczytowa a przy holu przechodzi w parabole .
Ale takie wędki raczej dużo kosztują .
No ale wybór wędki to też wybór każdego z osobna kwestia przyzwyczajenia i obeznania z ta metodą.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Longwa dnia Pon 11:23, 04 Paź 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
maver




Dołączył: 11 Gru 2006
Posty: 211
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: warszawa

PostWysłany: Wto 18:54, 11 Sty 2011    Temat postu:

Witam
Odległościówką jak piszecie ,że są trudności z zarzucaniem to trochę trzeba porzucać
przy wprawie żyłką 014 i waglerem 6g Cralusso ufo można rzucić na odległość 45m
swobodnie bez świstów. i mam dla was radę zarzucajcie bez świstanie - płynnie.
Lepiej zarzuca się wędką 390m niż 450m. A co do odległościówki za sztywna się nie nadaję bo hol ryb nie jest finezyjny i łatwo zerwać przypon przy zacięciu.
Bardzo czułe i dobrze się zarzuca waglerami Cralusso UFO


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jarek




Dołączył: 07 Sie 2006
Posty: 290
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Śląsk (Zagłębie)

PostWysłany: Czw 11:42, 13 Sty 2011    Temat postu:

Tak czytam, czytam i zastanawiam się jaka tu nowość nastąpiła. Przecież odległościówką zawsze od "urodzenia" była i jest przelotowa. To tylko bolonka jest ze spławikiem na stale. Przecież na początku (25 lat temu kiedy ta metoda była nowością) łowiło się nawet odległościówką "po Angielsku", gdzie grunt był ustawiony wielokrotnie większy niż w rzeczywistości a spławik na lekko napiętej żyłce był pod nogami prawie na brzegu. Pamiętam, że na takiej "wolnej" żyłce o wiele lepiej brały karpie i leszcze, mimo, że nie widać było tak szybko brania. Zanim pokazały się DSy tak też łowiłem z gruntu mając koszyczek a jako sygnalizator spławik pod nogami.

maver napisał:

Bardzo czułe i dobrze się zarzuca waglerami Cralusso UFO

A to dlatego, że inny jest środek ciężkości przy rzucie a inny podczas sygnalizacji. W dodatku ma wymienne antenki w trzech kolorach.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Jarek dnia Czw 11:48, 13 Sty 2011, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Cr4fty




Dołączył: 13 Mar 2009
Posty: 812
Przeczytał: 31 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 4/5
Skąd: Lipno

PostWysłany: Śro 14:47, 26 Sty 2011    Temat postu: odległościówka

Witam. Kolego ja osobiście polecałbym kołowrotek matchowy, który spełni swoje zadanie przy zarzucaniu na znaczne odległości i żyłeczka też do tej metody ,może być Marcela. Kijkami do tej metody zaskoczy cię Jaxon.,są tanie o mocne . Spławiczki ufo są chyba teraz najlepsze i to powinno dac ci satysfakcję w łowieniu odległościowym,ale tu trzeba posiedzieć nad wodą i trenować celność i obyciee ze sprzętem. Nie zapomnij jeszcze o procy i to nie jednej. Posłużą ci podać zanętę i robactwo ,jeśli zajdzie taka konieczność . Taka jest szkoła łowienia- trening goni trening i dlatego łowienie jest takie piękne. Jeśli będziesz miał jakieś pytania to zapraszam na priv. Pozdrawiam.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Krzysztof




Dołączył: 20 Kwi 2007
Posty: 2973
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Śro 16:15, 26 Sty 2011    Temat postu:

Jarek napisał:
Przecież odległościówką zawsze od "urodzenia" była i jest przelotowa. To tylko bolonka jest ze spławikiem na stale.


Czegoś nie rozumiem.
To jak się nazywa metoda, gdy łowimy waglerem zamocowanym na stałe?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
darekbarański




Dołączył: 12 Cze 2009
Posty: 1004
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 48 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: SIERADZ

PostWysłany: Śro 16:42, 26 Sty 2011    Temat postu:

Zaryzykowałbym tezę że metoda Angielska popularnie zwana odległościówką w formie spławikowej (bo jest jeszcze gruntowa picker ,feeder) jest sposobem łowienia przede wszystkim ze spławikiem montowanym na stałe. Pomijając tu łowienie odległościówkami na rzekach, częściowo wypartą przez metodę bolońską, na wodach stojących w pierwotnej wersji o ile mi wiadomo używano krótkich, 11, 12 i 13 stopowych wędzisk z rozłożonym w grupach obciążeniem na całym "gruncie" oraz spławikiem głównie mocowanym na stałe.
edit. carols ad. pkt. 3 myślę, że przy 4 obrotach korbką będzie ciężko za każdym razem zatopić żyłkę. Dodatkowo żyłka zaczepiona tak blisko klipsem nie da Ci szans z większą rybką. Żeby spokojnie wprowadzić zestaw w obławianą strefę należałoby przerzucić zestaw o więcej niż wynika to z 4 obrotów korbką. Zakładając że posiadasz duży, szybki kołowrotek do da Ci to ok 3m na zatopienie żyłki i ustawienie zestawu. Biorąc pod uwagę średnicę żyłki oraz niezbyt ciężkie jak na tą metodę spławiki jakimi łowisz oraz szybko brudząca się żyłkę będzie to trudne.
Jeśli nie chcesz używać markera (choć warto) proponuję używać tak ciężkich spławików jakie pozwolą Ci przerzucić miejsce łowienia o min. 5-6 metrów. Ilość obrotów korbki możesz sobie wyliczyć. Ta dodatkowa wolna ilość żyłki da Ci również choć trochę więcej szans z bonusikiem.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez darekbarański dnia Śro 17:58, 26 Sty 2011, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Krzysztof




Dołączył: 20 Kwi 2007
Posty: 2973
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Śro 16:53, 26 Sty 2011    Temat postu:

Dziękuję Darku.
Usnę dziś spokojny po Twoim wyjaśnieniu. Całe życie się uczymy...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
karols




Dołączył: 02 Sty 2007
Posty: 160
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Śro 19:02, 26 Sty 2011    Temat postu:

darekbarański napisał:
Jeśli nie chcesz używać markera (choć warto) proponuję używać tak ciężkich spławików jakie pozwolą Ci przerzucić miejsce łowienia o min. 5-6 metrów. Ilość obrotów korbki możesz sobie wyliczyć. Ta dodatkowa wolna ilość żyłki da Ci również choć trochę więcej szans z bonusikiem.


Jeśli chodzi o zatapiania żyłki to z 3 palcami na sercu mogę zapewnić, że nie miałem z tym żadnych problemów. Łowiłem na 0,16 Browninga (najlżejszy spławik 5gr.) i na 0,18 Trabucco (tu najlżejszy był 5+3 na przelot) i żyłka zawsze pięknie tonęła. Będę się upierał, że wystarczą nawet 2 szybkie obroty korbką wykonane natychmiast po wpadnięciu zestawu do wody, ale koniecznie po nich trzeba "chlasnąć" wędką. Zauważyłem, że działa to lepiej niż dużo więcej obrotów korbki, tyle tylko że wędkę trzeba zanurzyć głęboko, co przy mocnym zacięciu/chlaśnięciu Laughing powoduje taki plusk, że raczej możemy zapomnieć o łowieniu pod nogami Laughing .

Dodam też, że na zapinanie żyłki na klipsie niejako skazują mnie łowiska na jakich najczęściej łowię. Są to kanały i wąskie starorzecza, gdzie rzucam pod drugi brzeg i gdyby nie klips to kto wie ile spławików zostałoby na krzakach. Jakkolwiek nie polecam tego sposobu na początek. Najpierw zdecydowanie powinniśmy nauczyć się łowić/rzucać klasycznie, zatapiać żyłkę przez skręcanie kołowrotkiem i przede wszystkim kontrolować zestaw w locie. Ja poległem kiedy z kanału przeniosłem się na spore jezioro, gdzie na 6 metrach wody i silnym wietrze musiałem łowić odpowiednio ciężej. Efekt był taki że duży, rozpędzony waggler po "doleceniu" do klipsa zwyczajnie się od niego odbijał i raz za razem wyciągałem splątany zestaw. Z kolei mocniejsze wyhamowanie powodowało że zestaw był w powietrzu bardzo znoszony przez wiatr, a po wpadnięciu do wody był taki luz na żyłce, że o jej zatopieniu przez 2 obroty korbki można było tylko pomarzyć Laughing Tak czy inaczej jeszcze sporo nauki przede mną.

Wraz z nabywaniem doświadczenia doszła nowa i bardzo ważna moim zdaniem sprawa - antenka w wagglerze. Być może robię coś nie tak, ale jestem na 90 % przekonany, że stosując standardowy waggler bez żadnej wklejki mam bardzo mało brań. Dla ryb, które łowię (powiedzmy, że jest to przeciętna spławikowa sieczka) pełna antena, która najczęściej ma 4/6 mm jest tak gruba, że powoduje zanik brań, a to co mimo tego się uwiesi tylko nieznacznie przytapia antenę, której i tak zostawiam tylko pół centymetra nad wodą. Przy spławiku z wklejką ok 3mm jest o niebo lepiej. Wyjściem z sytuacji są prawdopodobnie anteny puste w środku, choć wina może leżeć też po stronie za krótkiego przyponu - 30 cm. Niestety zabrakło czasu żeby się o tym przekonać.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez karols dnia Śro 19:06, 26 Sty 2011, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
darekbarański




Dołączył: 12 Cze 2009
Posty: 1004
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 48 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: SIERADZ

PostWysłany: Śro 19:33, 26 Sty 2011    Temat postu:

Łowienie w wąskich akwenach pod tzw. drugim brzegiem to zupełnie inna historia. Tutaj klips jest uzasadniony. Podobnie ma się z zatapianiem żyłki. Im zrobimy więcej obrotów korbki, tym bardziej oddalamy się od drugiego brzegu przy którym z założenia chcieliśmy łowić. Zatopienie żyłki na tak krótkim dystansie będzie możliwe ale jak mi się wydaje tylko przy spełnieniu kilku warunków.
-głębokość wody przy naszym brzegu musi umożliwać włożenie znacznej części wędziska pod wodę.
-brak roślinności przybrzeżnej pozwolić na agresywne szarpnięcie żyłką podczas jej zatapiania.
-woda nie może być w zakwicie rzęsie pyłku z drzew itp.
-musimy się wstrzelić z momentem zanurzenia szczytówki wędki równo z opadnięciem spławika na wodę wytwarzając w ten sposób dodatkową siłę "tnącą" napięcie powierzchniowe wody.
-moje doświadczenia z tą metodą i zatapianiem żyłek nie pozwalają tak optymistycznie patrzeć na łatwość zatopienia żyłki 0,18 na tak krótkim dystansie.
osobiście używam do tej metody żyłek 0,125 0,14 i max 0,16 a więc żyłek cieńszych (Trabucco Diamond siking line, MVE) i nie założyłbym się że zatopię zestaw za każdym razem przy założeniu że któryś z podanych wyżej warunków nie zostanie spełniony ( A ile razy w roku trafiamy na idealne warunki na łowisku). Co do sygnalizacji brań to oczywiste, że pełne i puste a zamknięte antenki słabiej sygnalizują brania. Jeśli nie możesz zmienić waglera, musisz zwiększyć ciężar śrucin sygnalizacyjnych do takiej wartości ( granicach rozsądku) aż brania staną się wyraźniejsze.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez darekbarański dnia Czw 9:12, 27 Sty 2011, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Cr4fty




Dołączył: 13 Mar 2009
Posty: 812
Przeczytał: 31 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 4/5
Skąd: Lipno

PostWysłany: Czw 14:01, 27 Sty 2011    Temat postu: odległościówka

witam wszystkich. Jak wcześniej pisałem kol.Karolsowi potrzeba jest dużo treningu .Tylko tym sposobej wypracuje sobie pewne nawyki,które pozwolą dochodzić do perfekcji.Problemy z zatapianiem żyłki moga pojawiać się z coraz dłuższym posiedzeniem na łowisku gdyż żyłka będzie już za tłusta i stąd problemy. Teraz sa specjalne spraje do odtłuszczania żyłeczki i po kłopocie ,albo woda z ludwiczkiemi kawałek szmatki zapobiegnie temu problemowi.Kolego KAROLASIE kup spławiki UFO w kilku gramaturach -nawet do 12-15 gram i problemy z zarzucaniem masz zgłowy.Regulację dociąrzenia terz posiadaja już w sobie . Można dołożyć lub ująć śrucinek.Napewno będziesz miał większąkontrolę nad torem lotu spławika i gaszenia balona żyłki który zapewne powstanie ,ale nie taki duży jak przy spławikach innego typu.Zatapiać żyłkę musisz zacząć już zanim spławik wpadnie do wody.SZCZYTÓWKA WĘDKI JUŻ POWINNA BYĆ W WODZIE I ... ja to robie palcami biorąc żyłkę i wygaszam moc rzutu spławika 3-5 metrów za łowiskiem.spławik wpadł do wody a ja juz mam zamknięty kabłąk i strzelam jak to się mówi ze szczytówki o wodę lub bardzo szyblo unoszę kijek nad wobe i spowrotem pod wodę . Uważam ,że wszystkie rady jakie CI tu koledzy forumowicze napisali są zdobyte latami łowienia i no i napewno treningami. TY traktuj każdy wypad na rybki jako trening a to wszystko napewno da ci same sukcesy czego TOBIE KOLEGO ŻYCZĘ.Pozdrawiam i połamania.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tensa




Dołączył: 08 Wrz 2011
Posty: 46
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Środa Wielkopolska

PostWysłany: Pon 8:13, 02 Lip 2012    Temat postu:

Witam,

Czy któryś z kolegów miał styczność ze spławikiem Cralluso Pro Match ?
Moje pytanie brzmi jak poprawnie dopasować do niego rozłożenie śrucin gdyż jest to spławik dość specyficzny ..?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
TriMack




Dołączył: 21 Lip 2010
Posty: 111
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Poznań

PostWysłany: Pon 9:36, 02 Lip 2012    Temat postu:

pro match to wariacja crystala z regulowaną wypornością i regulowanym wstępnym dociążeniem a więc spławik dedykowany pod płytsze łowiska do montownia na stałe. Z tego względu nie ma co kombinować za dużo - dociążyć pojedynczą śruciną albo nawet samym większym krętlikiem (polecam). Można też typowo po angielsku redukować masę śrucin w kierunku do haczyka z zachowaniem proporcji.

Największym plusem tych wagglerów jest to, że możemy kilka gramatur spławika doważyć tym samym obciążeniem i gdy zacznie padać/wiać wiatr wypiąć z mocowania np wariant 4g i założyć 8g bez konieczności ruszania obciążenia na żyłce.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum FORUM WĘDKARZY WYCZYNOWYCH Strona Główna -> METODA i TAKTYKA Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin