Forum FORUM WĘDKARZY WYCZYNOWYCH Strona Główna FORUM WĘDKARZY WYCZYNOWYCH
NAJWIĘKSZE W POLSCE KOMPENDIUM WIEDZY O WĘDKARSTWIE WYCZYNOWYM!
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Du?e ryby, a finezyjne ?owienie.
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum FORUM WĘDKARZY WYCZYNOWYCH Strona Główna -> METODA i TAKTYKA
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karol M




Dołączył: 15 Lis 2006
Posty: 101
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Pon 12:00, 05 Maj 2008    Temat postu: Duże ryby, a finezyjne łowienie.

Witam! Wczoraj byłem na rybach na Bobrze. I właśnie wyjazd ten zmotywował mnie do napisania tego tematu. A mianowicie po przybyciu na łowisko rozpocząłem standardowe przygotowania: zanęta, gruntowanie itd. Nadchodzi czas nęcenia - wrzucam 8 kul zanęty z gliną. Uciąg w miejscu w którym łowie oscyluje w granicach 10 gram. Zaczynam łowienie od lizaka 8gr na szesnastce z hakiem nr. 14 zawiązanym na dwunastce - pierwsze, drugie, trzecie, dziesiąte przepuszczenie bez brania. Myślę sobie coś jest nie tak. Zmieniam zestaw na 3 gramowy listek z żyłką głowną 0.12 i przyponem 0.10 na haku nr. 18 i fruwam nad dnem z myślą o krąpiu.. po drugim przepuszczeniu zapinam prawdopodobnie jazia, który w mgnieniu oka odjeżdża na środek rzeki po czym się wypina! Eeee.. przypadek. Zakładam robaki, donęcam 2 kulki.. kolejne wstawienie zestawu prowadzę zestaw dość szybko, delikatnie co jakiś czas przytrzymując i nagle... historia sprzed 5 minut się powtarza. Lekko poirytowany zmieniam topa z zestawem 5 gramowym, z żyłką głowną 0.16 z przyponem 0.145, haczyk nr. 14. Donęcam znów 2 kulki i pływam dobre 20 minut bez rezultatu... odeszły? Myślę sobie. Znów wyjeżdżam topem na którym miałem brania. I po 4-6-tym przepuszczeniu znów zapinam "rakietę". Po 3 minutach holu moim oczom ukazuje się piękny jaź. Miejscowy wędkarz oglądający moje poczynania ocenił go na jakieś 3 kilogramy. Po czym ryba z niewiarygodnym impetem ruszyła w górę rzeki i się spięła. Na tym postanowiłem skończyć moje łowienie. Spakowałem się i wróciłem do domu.

A teraz chcę zadać pytanie. Czy kiedykolwiek komuś z was zdarzył się podobny przypadek? Czy jest może jakiś sposób na takie ryby? Jak skusić takie ryby do brań na grubszych zestawach?

Zapraszam do dyskusji. Pozdrawiam


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
krawietz




Dołączył: 22 Lis 2007
Posty: 781
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 22 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 12:41, 05 Maj 2008    Temat postu:

to moze ja Ci opowiem historie z ostatnich zawodow. otoz kanal ma to do siebie ze lowi sie tam rybe mala, glownie malego leszcza i ploc. zdarza sie rowniez duza ryba. przez kilka lat byly karpie, choc mi sie wydaje ze mogly byc to leszcze. dzien przed zawodami o GPO odbyly sie zawody kadry, na nich standardowo lowilismy mala rybe, natomiast ja w swej nieskonczonej ciekawosci i zamilowaniu do kombinowania postanowilem uzyc zapachu typowo letniego, ale przy tym zalozylem przypon 0,08 i chaczyk 17 sensas feeleng. polozylem kubkiem 3 kulki ziemi z jokiem i z tym wlasnie zapachem. po 10 minutach nastapilo branie odjazd i wypiecie, na pewno byl to leszcz (zostal na zylce sluz), kolejna kulka, tym razem zanety z nowym zapachem i polozenie zestawu. kilka mniejszych ryb, branie i w podbieraku leszcz 1,15 juz wtedy mowiono ze dawno nie bylo widac takiego leszcza w kanale.
dzien pozniej w pierwszej godzinie lowilismy wszyscy rowno, natomiast w drugiej w srodku kanalu brania kompletnie zanikly, trzeba bylo ryby szukac, postanowilem zrobic "numer" z dnia poprzedniego. rezultat: jedna potezna ryba spieta, druga w podbieraku, leszcz o wadze 4,06kg. mysle ze ten drugi byl wiekszy. bylem 2gi w sektorze, lacznie trzeci, bonus zapewnil mi miejsce w czolowce. mysle ze zbyt pozno zdecydowalem sie na dopalenie, ale czlowiek uczy sie na bledach. sekretem byly cienkie zylki ale guma dosc gruba (1mm) z tym ze delikatnie tylko naprezona. skutkowalo to optymalnym wykorzystaniem mocy zylki, jednak zapobieglo aby ryba wychodzila poza granice stanowiska. mysle ze to o czym napisales to skutek upodoban ryb w tym lowisku. moglbys sprobowac uzywac wiekszych haczykow stosujac kastery, ktore beda wynosic rzynete nad dno. jazie i klenie bardzo to lubia. wydluzenie przypony tez powinno pomoc, stosujac jednoczesnie mocniejsza zylke glowna


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karol M




Dołączył: 15 Lis 2006
Posty: 101
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Pon 13:13, 05 Maj 2008    Temat postu:

z większym hakiem próbowałem... jednak bez efektów. Wydaje mi się, że te jazie pobierały pokarm w małych ilościach. Brania były jedynie na 2 pinki.. większa przynęta na większym haku po prostu była, nie wiem dlaczego, całkiem lekceważona. Może kluczem było by zejście jeszcze lżej lub wstawienie bombki i prowadzenie tego zestawu szybko i agresywnie?!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
krawietz




Dołączył: 22 Lis 2007
Posty: 781
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 22 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 13:47, 05 Maj 2008    Temat postu:

pewnie, jest opcja, ze atakowaly przynete, i wszystko inne co nadawalo sie do jedzenia, tylko jesli splywalo naturalnie z nurtem. reszta wygladajac podejrzanie po prostu byla przez nie omijana

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
marcino




Dołączył: 02 Wrz 2007
Posty: 299
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Nowa Huta, Irlandia

PostWysłany: Pon 15:11, 05 Maj 2008    Temat postu:

Ja bym w takim przypadku zostawił lekki zestaw, na który miałeś brania, ale założył go na grubszą żyłkę + mocniejsza guma + haczyk podobnej wielkości, ale z szerokim kolankiem - taki jak pod odległościówkę (podejrzewam, że łowiłeś hakami z małym kolankiem i długim trzonkiem. Moim zdaniem brań nie miałeś na innych zestaw przede wszystkim z powodu różnicy w podaniu przynęty - wolniejsze pływanie. No i haczyk - stąd zmiana modelu.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kolsik11




Dołączył: 26 Mar 2007
Posty: 141
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 2/5
Skąd: sząbierki górne

PostWysłany: Pon 20:14, 05 Maj 2008    Temat postu:

Witam. Ja również wędkuje na bobrze i z tą sytuacją spotykam się bardzo często. Pływam na żyłce głównej 12 przypon 10 i hak 16 - efekt nie ma brań. Zmieniam przypon na 0,8 i hak 18 na tym samym zestawie i od razu pierwsze przepuszczenie i leszcz ok 2kg. Myślę.....może przypadek ale na tym samym zestawie mam brania kleni, leszcy i jazi od 1 do 2 kg. Co dzieje się póżniej?????????? Urywam na rybie przypon z hakiem i z nowu zakładam 10 przypon i 16 haczyk(dodam że haczyki są tej samej firmy i mają ten sam numer, różnią się tylko rozmiarem) i co??? brak brań przez pół godziny, po zmianie haczyka i przyponu sytuacja sie powtarza. Te zdarzenie powtarzało mi się kilka krotnie na tym samym łowisku i zawsze wówczs gdy nie mam brań zmienianm żyłkę i przypon na mniejszy a czasem nawet cały zestaw na lżejszy.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
stefiman
Gość






PostWysłany: Pon 21:53, 05 Maj 2008    Temat postu:

Ja bym poszedł w kierunku proponowanym przez marcino. Inny model haczyka. Może zostać nr 18 na przyponie 0,09 ale musi to być haczyk grubszy, który by trzymał rybę. Polecam model "traper Hikara Chub" dostępny w sklepie internetowym [link widoczny dla zalogowanych] ([link widoczny dla zalogowanych])Druga sprawa to przypon z jakiejś bardzo dobrej żyłki. Np. Maver exel (0,09) albo polecana gdzieś niedawno na forum żyłka Trabucco czy Turbertini (niepamiętam - droga ale extremalnie mocna). Trzecia sprawa to amortyzator w conajmniej 3 elemencie min 1,4 ale nie naciągnięty za mocno. Tak przygotowanym zestawem jest szansa, że te jazie wyholujesz. Pozostaje jeszcze kwestia samego holu ale to już osobny temat Cool

Ostatnio zmieniony przez stefiman dnia Pon 22:04, 05 Maj 2008, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karol M




Dołączył: 15 Lis 2006
Posty: 101
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Wto 7:54, 06 Maj 2008    Temat postu:

hm.. dość gruba ta guma jak na 0.09 przypon. Do tego dochodzi uciąg, który oscyluje w granicach 10gr. Chociaż z drugiej strony patrząc to może jedyny sposób na zatrzymanie tych jazi! Za niedługo prawdopodobnie wybiorę sie jeszcze raz na Bóbr to zdam relacje.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JOKER




Dołączył: 27 Wrz 2006
Posty: 1647
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 54 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Chełm, Kraków

PostWysłany: Wto 11:14, 06 Maj 2008    Temat postu: Re: Duże ryby, a finezyjne łowienie.

Świetny temat bardzo mi się podoba.

Trzeba zacząć od tego co lubią jazie. Moje jazie właśnie zwykle lubią fruwanie. Albo fruwanie w górze na mocno przytrzymany zestaw (zwykle latem) albo kontrolowany spływ lekkiego zestawu. Miałem takie wiosenne wyjazdy, ze płocie i jazie udawało mi się łowić tylko na przynętę płynącą nieomal z prędkością nurtu, przytrzymanie było bez sensu i znacznie obniżało wyniki.

Trzeba też dodać, że są żyłki i żyłki. 0,10 siglona czy strofta (nie mówiąc o tanich żyłkach) W ŻYCIU nie będzie odpowiadało grubością Feelingowi czy SLR'owi 0,10. Po prostu masa żyłek na rynku jest przegrubionych, zwykle o 0,02.
Można wydłużyć przypon, zastosować mały ale mocny hak. Grubość żyłki zmniejszać od 0,10 dobrej marki w dół. Jak nie przyniesie to rezultatów zostać przy 0,08, ale dać dużo gumy (3 el - jeśli rzeka jest tam wystarczająco duża), nie spieszyć się z holem, męczyć rybę, kupić sobie podbierak 5m...

Jest w tym wszystkim jedna rzecz, której nie rozumiem.
Karol M napisał:
(...) ryba z niewiarygodnym impetem ruszyła w górę rzeki i się spięła. Na tym postanowiłem skończyć moje łowienie. Spakowałem się i wróciłem do domu(...)

poddałeś się? Tak po prostu? Przecież iałeś rybę w łowisku. To świetny poligon. Trzeba było wtedy kombinować a nie przed klawiaturą.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez JOKER dnia Wto 11:16, 06 Maj 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mepsik




Dołączył: 06 Mar 2008
Posty: 219
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Wto 11:46, 06 Maj 2008    Temat postu: Re: Duże ryby, a finezyjne łowienie.

JOKER napisał:
Świetny temat bardzo mi się podoba.

Trzeba zacząć od tego co lubią jazie. Moje jazie właśnie zwykle lubią fruwanie. Albo fruwanie w górze na mocno przytrzymany zestaw (zwykle latem) albo kontrolowany spływ lekkiego zestawu. Miałem takie wiosenne wyjazdy, ze płocie i jazie udawało mi się łowić tylko na przynętę płynącą nieomal z prędkością nurtu, przytrzymanie było bez sensu i znacznie obniżało wyniki.


Coś w tym jest. Z podobną sytuacją zetknąłem się w październiku 2 lata temu na Uldze w Opolu. Pojechało nas wtedy 30. Wyjazd rekreacyjno-treningowy. Każdy eksperymentował, ale nastroje bojowe - jak na zawodach. Ulga ciągnęła wtedy niesamowicie. Każdy zakładał najcięższe żagle i bomby jakie zabrał ze sobą. 25 gr liście były za lekkie. Kto miał łowił 35-40 gr zestawami. Pierwszy raz łowiłem wtedy na tak wielkim uciągu. Oczywiście prawie wszyscy łowili na stopa, albo w powolnym spływie z myślą o leszczach. No i bezrybie! Z tego zaczarowanego kręgu wyrwał się znajomy, zakładając 1,5 gr zestaw! Tak!
W tym nurcie tak lekki spławik nawet nie zdążył się ustawić, bo natychmiast przepływał na koniec stanowiska i się wykładał, a obciążenie fruwało 0,5 m. pod powierzchnią. Sygnalizacji brań nie było. Łowił w ten sposób, że pozwalał przepłynąć zestawowi przez stanowisko i się wyłożyć na końcu. Gdy spławik kładł się na wodzie, puszczał go raptownie o 50 cm i zacinał. Praktycznie w każdym spływie zacinał jazia. Ryby od od 1 do 2,5 kg.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karol M




Dołączył: 15 Lis 2006
Posty: 101
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Wto 12:09, 06 Maj 2008    Temat postu: Re: Duże ryby, a finezyjne łowienie.

JOKER napisał:
poddałeś się? Tak po prostu? Przecież iałeś rybę w łowisku. To świetny poligon. Trzeba było wtedy kombinować a nie przed klawiaturą.


Teraz troszkę żałuje, że się tak wcześnie spakowałem, trochę zniechęciła mnie też pogoda bo zaczęło troszkę lać. Ale na pewno jeszcze nie raz się "odchamie"... Cool


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Karol M dnia Wto 12:17, 06 Maj 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
krawietz




Dołączył: 22 Lis 2007
Posty: 781
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 22 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 12:17, 06 Maj 2008    Temat postu:

a co byscie powiedzieli na zastosowanie plecionki 0,04? moze to tez jest jakies rozwiazanie?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karol M




Dołączył: 15 Lis 2006
Posty: 101
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Wto 12:24, 06 Maj 2008    Temat postu:

Plecionka wydaje mi się, że mogła by mieć całkiem inny wpływ na zaprezentowanie przynęty rybom. Czy byłby to wpływ pozytywny czy negatywny trzeba byłoby to po prostu sprawdzić. Poza tym mógłby również wystąpić problem podczas złapania zaczepu.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
krawietz




Dołączył: 22 Lis 2007
Posty: 781
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 22 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 12:26, 06 Maj 2008    Temat postu:

Karol Ty znasz to lowisko, mi taki pomysl sie po prostu nasunal i chcialem sie dowiedziec co o tym myslicie Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
marcino




Dołączył: 02 Wrz 2007
Posty: 299
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Nowa Huta, Irlandia

PostWysłany: Wto 18:20, 06 Maj 2008    Temat postu:

krawietz napisał:
a co byscie powiedzieli na zastosowanie plecionki 0,04? moze to tez jest jakies rozwiazanie?


Nie bardzo... Plecionka ma płaski przekrój w odróżnieniu od żyłki, przez co przy średnicy 0,04 byłaby bardziej widoczna od żyłki 0,10. Jednocześnie z tego samego powodu stawia w wodzie większy opór, co by sprawiało, że bardziej by fruwała - to akurat mogłaby być zaleta. Ponadto plecionka nie jest rozciągliwa, czyli tracimy na amortyzacji oraz taka plecionka miałaby ze 3 kg wytrzymałości, czyli całkiem możliwe, że zestaw się nie urwie na przyponie w razie czego, tylko byle gdzie.

Dobrze natomiast byłoby się zaopatrzyć w możliwie najmiększą przyponówkę jaką można dostać. Może zastosować łączenie zderzakowe, żeby zminimalizować widoczność żyłki...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum FORUM WĘDKARZY WYCZYNOWYCH Strona Główna -> METODA i TAKTYKA Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin