Forum FORUM WĘDKARZY WYCZYNOWYCH Strona Główna FORUM WĘDKARZY WYCZYNOWYCH
NAJWIĘKSZE W POLSCE KOMPENDIUM WIEDZY O WĘDKARSTWIE WYCZYNOWYM!
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

przelotowy waggler i g??boka woda

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum FORUM WĘDKARZY WYCZYNOWYCH Strona Główna -> METODA i TAKTYKA
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mepsik




Dołączył: 06 Mar 2008
Posty: 219
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Czw 9:48, 20 Mar 2008    Temat postu: przelotowy waggler i głęboka woda

Mam problem z precyzyjnym łowieniem odległościówką na głębokiej wodzie - tzn. 7-8 m. Trudno mi lokować zestaw w wybranym miejscu pomimo zaznaczania odległości łowienia na żyłce markerem. Chodzi o zachowywanie się zestawu zanim ustawi się w pozycji bojowej. Po przerzuceniu łowiska ściągam zestaw to zaznaczonej na żyłce odległości. Niestety dopóki obciążenie nie znajdzie się pionowo pod spławikiem waggler zjeżdża na żyłce w kierunku brzegu - aż zatrzyma się na stoperze. To powoduje, że zestaw ustawia się bliżej, niż w miejscu które wybrałem. Przy łowieniu na mniejszym dystansie - ok 15 m. nie stanowi to problemu, bo łatwo określić o ile spławik zjechał z łowiska i nanieść tę poprawkę na żyłkę. Ale co jeśli łowię w odległości 25-35 m od brzegu? Wtedy ta różnica wynosi czasem ponad 10 m i trudno ją określić na oko.
Próbowałem radzić sobie z tym zjawiskiem w ten sposób, że po zarzuceniu zostawiałem otwarty kabłąk kołowrotka i pozwalałem odwijać się żyłce, aż obciążenie opadło na dno. Niestety w czasie korekty odległości po napięciu i zatopieniu żyłki spławik i tak przesuwał się o kilka metrów do brzegu.
Czy macie jakiś sposób na radzenie sobie z tym zjawiskiem? Oczywiście rozwiązaniem może być założenie cięższego wagglera i zwiększenie obciążenia na żyłce - tak by zestaw tonął szybciej. Niestety na wodzie, w której tak łowię, już 5 gr ołowiu na żyłce znacznie utrudnia wykrywanie bardzo delikatnych brań i stosowanie cięższych obciążeń jest wykluczone. Zostaje więc stosowanie lżejszych zestawów i cierpliwe czekanie aż zestaw pomału opadnie. Tylko jak zatrzymać zjeżdżający spławik w miejscu w którym chcę?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JOKER




Dołączył: 27 Wrz 2006
Posty: 1647
Przeczytał: 55 tematów

Pomógł: 54 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Chełm, Kraków

PostWysłany: Czw 9:57, 20 Mar 2008    Temat postu:

Nie da się go zatrzymać... Trzeba po prostu nanieść poprawkę - tak jak się starałeś zrobić. Jeśli jesteś pewny że jest tam 10 m to przecież możesz zaznaczyć markerem na żyłce o 10m dalej niż pierwotnie. Nie na oko a na brzegu, rozwijając żyłkę z kołowrotka i dodając "długość gruntu" do pierwotnej długości żyłki.
Swoją drogą jak poprawnie gruntujesz tak głębokie łowisko?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez JOKER dnia Czw 9:58, 20 Mar 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Diwix




Dołączył: 12 Gru 2006
Posty: 107
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 10:52, 20 Mar 2008    Temat postu:

Witam,

Dobrze zauważyłeś, że 5g na tej głębokości może być troche za mało. Ja powyżej 3m stosuje taką zależność: 1m głębokości = 1g na żyłce. To się sprawdza, a dobrej klasy wagglery i tak pokazują delikatne branie. Widocznośc niestety nie jest tak rewelacyjna jak przy tyczce i w większości przypadków brania to lekkie przytopienie. Nauczono mnie, że z wody powinno wystawac tylko tyle antentki abys zdołał ją zauważyć. Uwierz pomoga, nawet nie zdawałem sobie sprawy z tego ilu brań wcześniej nie widziałem. Niestety coś za coś, takie wpatrywanie się w kilku milimetrowy punkcik na wodze męczy oczy.
Teraz opisze jak ja "celuje" na większych głebokościach i nie tylko. Sonduje i wybieram odległość oraz głebokość. Zaznaczam odlełość na żyłce mazakiem. Cekam aż zestaw się ustawi. Teraz ważna rzecz. Przerzucam zestaw o dobre 15 metrów i zapinam na klipsie. Podwijam go do zaznaczonego miejsca na żyłce licząc obroty korbki - powiedzmy ze jest ich jakieś 6-10. Sprawdzam jak się zachowuje ( na każdym łowisku jest inaczej prądy wody, fala itp.). Wiadomą rzeczą jest to, że przy pozycjonowaniu zestawu mam szczytówke w wodzie. Przy tafli przy odrobinie wprawy będzie ok. Jeśli jest fala z boku lub w nasza stronę to ja proponuje ustawić zestaw nieco przed nęconym łowiskiem tak, aby napływał z falą. Jak to zrobić by być pewnym, że zestaw jest w odpowiednim miejscu (nieco dalej)? Robisz 1-3 obrotów korbki mniej. Ja dalej się ucze tej metody i uwierz mi bardzo trudno jest ustawić zestaw nieruchomo w jednym miejscu przy tej odlełgości i głębokości używając lekkiego zestawu. Dlaczego liczę obroty korbki? A no dlatego, że szybciej i wygodniej jest ściągać zestaw licząc obroty i obserwując co sie dzieje a nie szukać miejsca na żyłce. Inna sprawa to taka, że co jakiś trzeba poprawiać mazakiem linie na żyłce a dla mnie to strata czasu.
Tak to wygląda u mnie:)
Pozdawiam


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JOKER




Dołączył: 27 Wrz 2006
Posty: 1647
Przeczytał: 55 tematów

Pomógł: 54 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Chełm, Kraków

PostWysłany: Czw 11:04, 20 Mar 2008    Temat postu:

Jestem zaskoczony opinią że marker do żyłki to strata czasu... Gdy łowimy daleko np 40m od brzegu to jest to jedyny pewny sposób znaczenia odległości. Poza wspomnianym klipsem, który jest dla nas zabójczy przy braniu większej ryby, jak i zabójczy jest dla żyłki.
Przy takich dystansach różnica metra moze być niezauważona, a jakże ona jest istotna...
Używanie markera to moment! Ma on postać grubego sztyftu (trochę jak klej do papieru) barwi żyłkę na biało - trochę jak korektor. Owszem przy 3 godzinnym łowieniu trzeba go poprawić raz czy dwa, ale trwa to dosłownie chwilke, którą mamy np w czasie oczekiwania na branie.
Nie niszczy żyłk, nie przeszkadza holować, nie utrudnia rzutu same zalety.
Jedyną jego wadą jest cena... ale w tym naszym sporcie wszystko kosztuje. Marker kupuje się jeden na baaaaardzo długo. Ja mam mój już z 5 lat.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mepsik




Dołączył: 06 Mar 2008
Posty: 219
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Czw 11:35, 20 Mar 2008    Temat postu:

JOKER napisał:

Swoją drogą jak poprawnie gruntujesz tak głębokie łowisko?

Orientacyjną głębokość znam, więc ustawiam stoper "mniej-więcej", zapinam wyporny waggler i gruntomierz. Z pecyną ołowiu na haczyku i otwartym kabłąkiem znalezienie uskoku, blatu lub dołka nie jest takie trudne. Zresztą topografię tego łowiska znam dość dobrze i wiem gdzie, i czego można spodziewać się na dnie. Gorzej jest później z zatrzymaniem zestawu w tym konkretnym miejscu.
Ps. A co do markera. Ostatnio zakupiłem bardzo fajny marker techniczny za 16 zł. Też w grubym sztyfcie - jak sensas. Jedyna wada to taka, że zaznaczenie jest nieco mniej trwałe i trzeba je częściej poprawiać, ale nie na tyle często, by było to uciążliwe.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez mepsik dnia Czw 11:42, 20 Mar 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Diwix




Dołączył: 12 Gru 2006
Posty: 107
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 12:34, 20 Mar 2008    Temat postu:

Joker widzisz każdy z nas ma swoje patenty:) Ja nie miałem problemu z dużymi rybami, pamiętaj że i tak jest pewnien zapas żyłki na kołowrotku zanim wyjedzie ona do klipsa (to jest wałsnie te 6-10 obrotów - a przy dobrym matchowym kołowrotku dobrze wiesz ile to metrówSmile ). Co do trwałości mazaka się nie wypowiadam, mi poprostu jest tak wygdniej. Przy zarzucaniu nie ma mowy o zerwaniu bo wystarczy troszkę wprawy i elegancko można wyhamować zestaw. Plusem jest też to, że mnie doświadczeni zapominają i wyhamowaniu do samego konca aż zestaw łagodnie usiądzie na tafli jeziora. Klips pomaga.
Z innej beczki przy pickerze i feederze od lat tylko i wyłacznie używałem klipsa. A pamietajmy, że tam przeciążenia są nieporównywalnie większe. Patent stosowany miedzy innymi prez Dennisa White'a.
Pozdrawiam


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zursan




Dołączył: 24 Wrz 2007
Posty: 132
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: podkarpackie O/Przemyśl

PostWysłany: Czw 13:55, 20 Mar 2008    Temat postu:

Odległościówka przy głębokości 7-8m... Mepsik, co to za woda? Czy odległościówka jest tam uzasadniona?

Myślę, niezbyt wielu łowiło tą metodą na takiej wodzie, więc i o dyskutantów/doradców trochę ciężko.
Sam posługiwałem się odległościówką na wodzie do 4m i przyznam, że przy silnym wietrze (zwłaszcza bocznym) łatwo nie jest - ale bardziej daje się we znaki podwodny prąd. Co do fali to ona wręcz pomaga (np. ułatwia zatapianie żyłki).

Dalej ktoś wspomniał o wyważaniu na kilka mm nad wodę - to zależy od tego jakie są wyporne (czułe) antenki. Jeśli rzeczywiście trzeba "nieco przytopić" to przecież są nakładeczki, które raz że nie zwiększają wyporności i dwa, że możemy sobie dowolnie dobierać kolor aby poprawić widoczność.

Dalej - obciązenie.
"Niestety na wodzie, w której tak łowię, już 5 gr ołowiu na żyłce znacznie utrudnia wykrywanie bardzo delikatnych brań i stosowanie cięższych obciążeń jest wykluczone."
Mepsik nie napisałeś czy stosujesz klasyczne (tzn. rozłożone) czy też punktowe (np. łezka) obciążenie. Przy odległościach dużych bezpieczniejsze wydaje się być punktowe i jeśli problemem jest umieszczenie takiego ołowiu blisko przyponu - pozostają spławiki wstępnie obciążone (np. 5+5). Na żyłce masz swoje 5g a rzucasz 10-cioma - to wystarczy już na spory wiatr.

Pozdrawiam i raz jeszcze podkreślę, że odległościówką na 7-8m gł. budzi szacunek o ile rzeczywiście znajduje uzasadnienie w wynikach Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
maver




Dołączył: 11 Gru 2006
Posty: 211
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: warszawa

PostWysłany: Czw 21:54, 20 Mar 2008    Temat postu:

Witam
Musisz posiadać odległościówkę 4,5 m,żeby jak najkrócej spławik szedł po żyłce.
Blokujesz od dołu spławik stoperem żeby powstał jak największy bat gdzieś o koło 3 do 3,5m. Zarzucasz dalej od miejsca nęconego i szczytówką nakierowujesz spławik na to miejsce a on cały czs pobiera żyłkę.
Nie zamykasz kabłąka kołowrotka tylko pelcem przytrzymujeś lub popuszczasz żyłke. Spławik ustawi sie przed miejscem nęcenia wtedy zamykasz kabłąk i podkręcasz do miejsca zaznaczonego flamastrem na żyłce.
Przy łowieniu na wietrze musisz po zarzuceniu tak przesuwać na boki szczytówkę - układać żyłkę,żeby nie miała dużego łuku i szła przed miejscem nęcenia ,aż spławik napłynie i zatrzyma się w miejscem nęcenia. To jest trudne ale troche treningu i będzie dobrze po jakims czasie powiesz jakie to łatwe.
Odleglościówka to chyba najtrudniejsza tecznika łowienia ale przyjemna.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
marcino




Dołączył: 02 Wrz 2007
Posty: 299
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Nowa Huta, Irlandia

PostWysłany: Pią 0:15, 21 Mar 2008    Temat postu: Re: przelotowy waggler i głęboka woda

mepsik napisał:
Próbowałem radzić sobie z tym zjawiskiem w ten sposób, że po zarzuceniu zostawiałem otwarty kabłąk kołowrotka i pozwalałem odwijać się żyłce, aż obciążenie opadło na dno. Niestety w czasie korekty odległości po napięciu i zatopieniu żyłki spławik i tak przesuwał się o kilka metrów do brzegu.


A ja robię na odwrót na większych głębokościach, tzn. najpierw zatapiam żyłkę, ustawiam spławik jakieś 1-2 metry za łowiskiem i wtedy otwieram kabłąk. Obciążenie szybciej opada, spławik co prawda i tak się przesuwa, ale dużo mniej niż na zamkniętym kabłąku (ten metr, dwa zapasu), a sam proces trwa dużo szybciej. Da się cały proces kontrolować. Dwa ale: jeżeli nie włożysz szczytówki do wody, przy bocznym wietrze jest od razu dupa zbita i dwa - ja łowiłem do 6m. Spróbuj


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum FORUM WĘDKARZY WYCZYNOWYCH Strona Główna -> METODA i TAKTYKA Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin